Showing posts with label cooking. Show all posts
Showing posts with label cooking. Show all posts

Friday, 30 May 2014

Why am I a hypocrite and I don't want to be one any more

People from my close friend circle know perfectly well that I have got some strict rules. The rules I follow are unbreakable, please believe me ;) In certain situations, such a blind clinging to the rules is just silly and irritating but this is my philosophy of life and I'm not going to change it. However, for some time I feel like an awful hypocrite and I want to be one no longer. Let this post be my final settlement with my not always too obedient and totally politically correct behaviour. 

Osoby, które znają mnie bliżej wiedzą, że mam zasady. Zasady, których nigdy nie łamię. W niektórych sytuacjach to kurczowe trzymanie się przyjętych zasad jest wręcz głupie i irytujące, ale taką mam już filozofię i na razie nie zanosi się na zmiany. Jednak od jakiegoś czasu czuję się wstrętną hipokrytką i już dłużej być nią nie chcę. Niech ten post będzie rozliczeniem z moim nie zawsze najgrzeczniejszym i całkowicie politycznie poprawnym życiem. 

I was writing about my food philosophy and eating habits in a very comprehensive post almost exactly a year ago and now it is pretty hard for me to summarise it in just a couple of sentences. Of course you can say that it is only a healthy way of eating, but this statement is in no way exhaustive, it is only a kind of a pretext to reflect on this issue more profoundly. One proper diet does not exist, everyone should find their own way, and I don't deny any. My way of eating was influenced by many various factors: different people, situations, travels... It seems to me that at this point I'm very aware of my system, I know what it really needs and what it expects from me. We understand each other pretty well, get on and most of all we are able to listen to each other.

O swojej filozofii jedzenia pisałam prawie dokładnie rok temu w baaardzo obszernym poście i teraz trochę trudno jest mi ją streścić w tylko paru zdaniach. Bo oczywiście można napisać, że jest to po prostu zdrowy sposób odżywiania, ale to stwierdzenie w żaden sposób nie wyczerpuje tematu, jest jedynie pewnego rodzaju pretekstem do zastanowienia się, poszukania głębiej. Nie ma jedynej właściwej diety, każdy powinien znaleźć swoją drogę, a ja żadnej nie neguję. Na moją filozofię jedzenia miało wpływ wiele czynników: różni ludzie, sytuacje, podróże... Wydaje mi się, że w tym momencie jestem bardzo świadoma swojego organizmu, wiem czego potrzebuje oraz czego ode mnie oczekuje. Rozumiemy się dobrze i co najważniejsze potrafimy siebie słuchać. 

But why do I feel like a hypocrite? I do love cooking, but looking at happy people with my dishes gives even more pleasure. But unfortunately here I often cut corners because while cooking for myself I always put in first place the value and healthiness of food, but preparing every single dish for my friends and guests I'm focused primarily on taste, using PROHIBITED products. And of course you can say that I'm exaggerating, because actually I've never sink to the level of using of ready-products, and using sugar or white flour is not a crime after all however it depends for whom). But still, I feel that my dealing was not quite right. It was a betrayal of my own beliefs. I've always wanted to promote healthy eating habits and prove that if you want to change your diet you don't need to give up the pleasure of eating. But I've disappointed, especially myself.

Jednak dlaczego czuję się hipokrytką? Uwielbiam gotować, ale jeszcze większą przyjemność sprawia mi dawanie poprzez moje potrawy radości innym. I niestety tu zazwyczaj szłam na skróty, bo o ile gotując dla siebie zawsze stawiam na pierwszym miejscu wartościowość i zdrowotność danej potrawy, o tyle przygotowując jakieś danie dla znajomych skupiałam się przede wszystkim na smaku, wykorzystując przy tym produkty ZAKAZANE. I oczywiście można powiedzieć, że przesadzam, bo w końcu nigdy nie zniżyłam się do poziomu korzystania z produktów gotowych, a używanie cukru czy białej mąki przecież nie jest przestępstwem. Ale jednak czuję, że moje postępowanie nie było do końca w porządku. Było zdradą własnych poglądów. Zawsze chciałam propagować zdrowe nawyki żywieniowe, pokazywać, że zmieniając swoją dietę nie trzeba wcale rezygnować z przyjemności jedzenia. A jednak zawiodłam, przede wszystkim siebie. 

I do not want to cook playing a double game anymore. Since this very moment I will share the recipes I find not only tasty, but also valuable. Don't worry, I'm not going to lurch from one extreme to another, sometimes I'm also planning to publish some various 'sinful' recipes ;) But since now I shall not cut corners, at last then the satisfaction is much bigger.
For a good start these are three little modified by myself recipes from a very tasty (visually as well) application 'Whole Pantry'. I'm recommending them to you from the very deep of my heart. The solemn dinner of my Mother in her very day was a tremendous success :)

Nie chcę już tak dłużej gotować na dwa fronty. Od tego momentu będę się z Wami dzielić przepisami, które naprawdę uważam nie tylko za smaczne, ale i wartościowe. Bez obaw, nie zamierzam popadać w żadne skrajności, planuję także czasem publikować różne 'grzeszne' przepisy ;) Ale od tej pory nie będę już iść na łatwiznę, w końcu wtedy satysfakcja jest dużo większa. 
A oto na dobry początek trzy trochę zmodyfikowane przeze mnie przepisy z bardzo smacznej (także wizualnie) aplikacji 'Whole Pantry'. Z czystym sercem mogę je polecić pod każdym względem. Uroczysta kolacja mojej Mamy w dniu jej święta była bardzo udana :)

Macadamia & Caramel Cheesecake

Crust/ Spód 
150 grams sunflower seeds/ 150 gram nasion słonecznika
115 grams shredded coconut/ 115 gram wiórków kokosowych
60 mL honey/ 60 mL miodu
1 tablespoonful coconut oil/ 1 łyżka oleju kokosowego
1 pinch of sea salt/ szczypta soli morskiej

Grind the sunflower seeds and coconut in a blender. Add remaining ingredients and mix them gently together until mixture is coated and comes together. Flatten mixture out into an even base of a 20cm form tin. Store in fridge whilst making the filling. // Mielimy nasiona słonecznika razem z wiórkami kokosowymi w blenderze. Dodajemy pozostałe składniki i miksujemy całość na gładką masę. Rozprowadzamy masę na dnie 20cm formy do ciasta tworząc spód naszego orzechowego sernika. 

Filling/ Nadzienie: 
240 mL coconut cream/ 240 mL mleczka kokosowego
125 grams macadamia nuts/ 125 gram orzechów makadamia 
100 grams hazelnuts/ 100 gram orzechów laskowych 
120 mL coconut oil/ 120 mL oleju kokosowego
60 mL honey/ 60 mL miodu
vanilla bean/ laska wanilii 
1 lemon, juice/ sok z 1 cytryny

In a blender, add the ingredients and blend until creamy texture is achieved. Pour filling on a top of crust, place in fridge whilst making the caramel. // Używając blendera miksujemy wszystkie składniki do uzyskania gładkiej, kremowego masy. Wylewamy masę na gotowy spód ciasta i wkładamy do lodówki na czas przygotowywania karmelu. 

Caramel Topping/ Polewa karmelowa
 18 pitted medjool dates/ 18 daktyli bez pestek
120 mL coconut cream/ 120 mL mleczka kokosowego

In a blender, blend dates until a paste is formed, add coconut cream and mix in a blender together. Top the cheesecake with the date sauce and some hazelnuts. // Miksujemy daktylę na gładką pastę, dodajemy mleczko kokosowe i miksujemy jeszcze przez chwilę do połączenia składników. Dekorujemy nasz sernik polewą karmelową i orzechami laskowymi. 

Salad with Roasted Beets

4 medium sized beets/ 4 średnie buraki 
75 grams rocket/ 75 gram rukoli
1 pear, thinly sliced/ 1 cienko pokrojona gruszka
100 grams pecans, roughly chopped/ 100 gram grubo posiekanych orzechów pekan 
olive oil, balsamic vinegar, sea salt, black pepper, some lemon juice (optionally some dried herbs)/ oliwa, ocet balsamiczny, sól morska, czarny pieprz, trochę soku z cytryny (ewentualnie jakieś suszone zioła) 

sweet mustard dressing/ słodki dressing musztardowy 
1 tablespoonful dijon mustard/ 1 łyżka musztardy dijon
2 teaspoonfuls maple syrup/ 2 łyżki syropu klonowego
2 tablespoonfuls olive oil/ 2 łyżki oliwy

Add all ingredients into a small bowl and mix well to combine. // Wszystkie składniki dokładnie łączymy w małej misce. 

Preheat oven to 220 Celsius degrees. Prepare beets by scrubbing and washing well. Slice off the ends and cut into half. Cut each half into quarters. Place cut beets on lined baking tray, drizzle with olive oil and season with salt and pepper (optionally some dried herbs). Roast for 35 minutes. In the meantime prepare the pear. Place the thinly sliced one on a plate and drizzle it with some olive oil, balsamic vinegar and lemon juice and season with a pinch of salt and pepper. Store in fridge. Just before serving, in a large bowl, add all ingredients and toss through. Serve on plates and dress with prepared dressing. // Nagrzewamy piekarnik do 220 stopni. Dokładnie myjemy i obieramy buraki. Obcinamy końce i tniemy na 8 części. Wkładamy przygotowane buraki do wyłożonego papierem do pieczenia naczynia żaroodpornego, skrapiamy oliwą i przyprawiamy szczyptą soli i pieprzu (ewentualnie suszonymi ziołami). Buraki pieczemy przez 35 minut. W międzyczasie przygotowujemy gruszkę. Wykładamy cienko pokrojoną na talerzu i skrapiamy odropiną oliwy, octu balsamicznego i soku z cytryny oraz przyprawiamy szczyptą soli i pieprzu. Wkładamy do lodówki. Tuż przed podaniem delikatnie mieszamy wszystkie składniki w dużej misce. Sałatkę podajemy na talerzu polaną przygotowanym wcześniej dressingiem.

Express Chocolate Mousse

2 large, ripe bananas/ 2 duże, dojrzałe banany
½ ripe avocado/ ½ dojrzałego awokado
30 grams cacao powder/ 30 gram kakao
½ teaspoonful ground cinnamon/ ½ łyżeczki cynamonu
1 tablespoonful maple syrup/ 1 łyżka syropu klonowego
1 tablespoonful orange juice/ 1 łyżka soku pomarańczowego
some orange peel/ starta skórka pomarańczowa

Add all ingredients to a blender and blend until smooth and combined. Top with nuts and orange peel if desired. // Miksujemy wszystkie składniki w blenderze do uzyskania jednolitej, gładkiej konsystencji. Mus podajemy posypany posiekanymi orzechami i startą skórką pomarańczową (inne kombinacje także mile widziane :))

Photos: Oleszka

Tuesday, 7 January 2014

My sweet adventures at Kurt Scheller Academy (eclairs and meringues)

Moje życie skomplikowało się i to bardzo. Żyłam sobie spokojnie, będąc święcie przekonana, że jak ktoś nie dostaje nerwowych dreszczy już na samą myśl o włączeniu kuchenki (nie mikrofalowej :P) to wtedy jego mocną stroną jest albo gotowanie albo pieczenie. Jeśli ktoś dalej nie rozumie o czym mówię to już tłumaczę: każdy kucharz czuje się dobry zazwyczaj albo w gotowaniu (mam tu na myśli przyrządzanie słonych dań) albo w przygotowywaniu różnorakich deserów (w sumie wtedy mówimy bardziej o cukierniku albo piekarzu). No dobrze, ale co to ma wspólnego z moim dramatem życiowym? Otóż żyłam sobie szczęśliwie i spokojnie, w przekonaniu, że jednak moim powołaniem jest przyrządzanie pysznych i zdrowych dań głównych a nie boskich deserów. Chodziłam sobie do Akademii Kurta Schellera, mój mistrz uczył mnie gotowania przeróżnych nieziemskich dań, a ja rozwijałam swoje kulinarne zdolności. Jednak parę miesięcy temu w Akademii pojawiły się całkiem nowe kursy - kursy cukiernicze. Byłam lekko zaskoczona, bo jednak desery to nie jest specjalność mistrza Schellera. Szybko jednak okazało się, że do ekipy dołączył nowy szef (Maciej Listwan), który będzie od tej pory odpowiedzialny za wszelkie desery, wypieki i inne cukiernicze wyroby. Cóż... nie miałam nic do stracenia, postanowiłam trochę podszkolić moje cukiernicze zdolności i... tu zaczął się mój dramat. Jestem w rozterce, okazało się, że uwielbiam zarówno gotować jak i piec, a czasu mam niestety coraz mniej. Pieczenie uzależnia! Jeśli przygotowujesz eklery do 5 rano, przez całą noc, wiec, że coś się dzieje... Chociaż wiecie co? Ten uśmiech kosztujących jest bezcenny :) 
Dlatego w nowym roku życzę Wam odkrycia lub pielęgnowania swoich pasji, bo to przecież one nadają naszemu życiu sens :) 

My life got pretty complicated, I say it and I mean it. Back then my life was so peaceful. I was firmly convinced that when no-one is walking over somebody's grave when the person is only thinking about switching the oven (not the microwave :P) prefers either cooking or baking. If you still don't understand what I have in mind, I will try to explain you: every cook is usually good either at cooking (I mean most of all the savory dishes) or at preparing various desserts (all in all then we are talking about pastry chef or baker). Okay, but what does that statement have to do with my hard life? Well, I used to live happily and peacefully, in the belief that my destiny is to prepare rather healthy and delicious main courses than divine desserts. I used to visit Kurt Scheller Academy, my master was teaching me how to cook various amazing dishes and I was developing my culinary abilities. However, a few months ago some new courses - confectionery ones - have appeared in the Academy. I was a little surprised, because Maestro Scheller is not definitely a dessert freak. But it has turned out soon that the new chef (Maciej Listwan) has joined the team who will be responsible for all desserts, pastries and other confectionery miracles. Well, I had nothing to lose, so I have decided to brush up a bit my modest confectionary abilities.. And here in my story of life the drama has begun. I am in a quandary, I am fond both of cooking and baking and unfortunately I have less and less time. Baking is highly addictive! If you decide to prepare eclairs till 5 in the morning, all night long.. your addiction becomes to be a little bit disturbing. But guess what? The smile of my friends who are tasting my dishes is priceless :)
And that is why I wish you in this new year to discover or develop and maintain your passions, because they add truly, special meaning and sense to our lives :)


Mam dla Was świetne przepisy Macieja Listwana z  mojego kursu w Akademii Kurta Schellera: chrupiące na zewnątrz i ciągnące w środku bezy, ciasto parzone i krem (idealne do eklerów i innych francuskich ciast) oraz parę moich pomysłów na nadzienia do eklerów. Na inne wypieki, np. St. Honoré czy Paris-Brest zapraszam do Akademii Kurta Schellera :) 

I have got some great Maciej Listwan's recipes from my course in Kurt Scheller Academy for you: crispy outside and chewy inside meringues, cream and choux pastry (perfect for eclairs and other French pastries) and some of my ideas of eclair fillings. For other desserts, for example St. Honoré or Paris-Brest I invite you to the Kurt Scheller Academy :) 

Beza włoska/ The Italian meringue
Składniki/ Ingredients:
400g cukru/ 400g of sugar
8 białek jajek/ 8 glairs 
120 ml wody/ 120 ml of water 

W misce mikserem ubijamy lekko białka. Cukier i wodę gotujemy na średnim ogniu aż osiągną temperaturę 118 stopni C. Do ubijających się białek zaczynamy dodawać gorący cukier cienkim strumieniem. Kontynuujemy ubijanie do czasu aż miska miksera przestania być ciepła w dotyku. Umieszczamy delikatnie masę w worku cukierniczym z odpowiednią końcówką i wyciskamy na papier do pieczenia w pożądane kształty. Pieczemy w temperaturze 100-120 stopni C.

In the bowl whip slightly egg whites using a mixer. Cook sugar and water on the medium heat until they reach the  temperature of 118 C degrees. Begin adding a thin stream of hot sugar to the being whipped egg whites. Continue whipping until the mixer bowl isn't warm to the touch. Place gently the mass in a confectionery bag with an appropriate tip and squeeze on baking paper in the desired shapes. Bake in 100-120 C degrees.

Beza francuska/ The French meringue 
Składniki/ Ingredients:
150g cukru/ 150g of sugar
350g cukru pudru/ 350g of powder sugar
8 białek jajek/ 8 glairs

Zaczynamy ubijać białka, pod koniec ubijania dodajemy zwykły cukier i kontynuujemy ubijanie do czasu kiedy białka będą sztywne. Następnie dodajemy cukier puder w trzech porcjach. Po każdym dodaniu mieszamy delikatnie całość poprzez składanie cukru do białek. Umieszczamy delikatnie masę w worku cukierniczym z odpowiednią końcówką i wyciskamy na papier do pieczenia w pożądane kształty. Pieczemy w temperaturze 100-120 stopni.

Begin whipping egg whites. At the end of whipping add normal sugar and continue whipping until the egg whites are stiff. Then add powdered sugar in three portions. After each adding, mix gently the whole by folding sugar to egg whites. Place gently the mass in a confectionery bag with an appropriate tip and squeeze on baking paper in the desired shapes. Bake in 100-120 C degrees.


Ciasto Pate a Choux/ The pastry Pate a Choux
Składniki/Ingredients:
150g mąki/ 150g of flavor 
100g masła/ 100g of butter 
250ml mleka/ 250ml of milk
Szczypta soli/ a pinch of salt
Szczypta cukru/ a pinch of sugar
4 jajka/ 4 eggs 

Mieszamy w dużym garnku cukier, sól, mleko i masło pokrojone w małe kostki. Gotujemy na średnim ogniu i doprowadzamy do wrzenia. Następnie zdejmujemy garnek z ognia i dodajemy mąkę. Ponownie umieszczamy garnek na średnim ogniu i mieszamy energicznie drewnianą łyżką dopóki nie utworzy się ciasto i nie będzie przylegać do ścianek garnka. Przenosimy ciasto do czystej miski i czekamy aż lekko ostygnie. Następnie wbijamy jajka, każde osobno i mieszamy dokładnie po każdym wbiciu. Ciasto powinno być elastyczne i lekko klejące. W zależności od tego co pieczemy umieszczamy ciasto w worku cukierniczym z odpowiednią końcówką. Do zrobienia eklerów najlepsza będzie karbowana 12 mm końcówka. Wyciskamy 10 cm linie ciasta na papierze do pieczenia i smarujemy je roztrzepanym jajkiem. Eklery umieszczamy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 160-205 stopni (wszystko zależy od rodzaju piekarnika, z termoobiegiem lepiej piec w niższej temperaturze) na około 20 minut (do czasu aż będą złoto-brązowe).

In a large pot mix sugar, salt, milk and cut into small cubes butter. Cook on the medium heat to the boiling point. Then remove the pot from the heat and add flour. Again place the pot on the medium heat and stir the mass vigorously using a wooden spoon until it forms a dough and doesn't adhere to the walls of the pot. Move the dough into a clean bowl and wait until it cools off slightly. Then add eggs, each separately and mix thoroughly after each adding. The dough should be elastic and a little bit sticky. Depending on what you are going to bake place the dough in a confectionery bag with an appropriate tip. If you want to prepare absolutely amazing eclairs, you should use an indented 12 mm tip. Squeeze 10 cm lines of dough on baking paper and grease them with beaten egg. Place the eclairs in a preheated oven to the temperature of 160-205 C degrees (it depends on a type of the oven, if you use a convection one, then it is better to bake at the lower temperature) for about 20 minutes (until they become golden brown).


Krem (crème pâtissière)/ The cream (crème pâtissière)
Składniki/ Ingredients:
500ml mleka/ 500ml of milk
4 żółtka jajek/ 4 egg yolks 
125g cukru/ 125g of sugar 
15g mąki/ 15g of flour 
15g mączki kukurydzianej/ 15g of cornmeal
Laska wanilii/ Vanilla bean
Skórka z 1 cytryny/ Lemon zest from 1 lemon
100g czekolady 70%/kawa rozpuszczalna/ wiórki kokosowe/ 100g of dark chocolate 70% cocoa/ coffee/ desiccated coconut 

Gotujemy na średnim ogniu mleko z 1/4 cukru. Wanilię, skórkę cytryny i resztę cukru dodajemy do żółtek i od razu mieszamy aż do jasnego koloru (blanchir). Dodajemy mąkę a następnie mączkę i mieszamy całość. Zdejmujemy mleko z ognia kiedy tylko zaczyna się gotować i przelewamy 1/3 powoli do żółtek, cały czas mieszając żeby zahartować (temper) jajka. Już zahartowane jajka przelewamy z powrotem do mleka i ponownie gotujemy przez ok. 1 minutę. Zdejmujemy krem z ognia. Dzielimy na pół. Do jednej połowy możemy dodać kawałki czekolady i wymieszać aż do rozpuszczenia, do drugiej np. kawę rozpuszczalną albo wiórki kokosowe. Oczywiście możemy też nic nie dodawać, wtedy krem będzie delikatnie waniliowo-cytrynowy. Gotowe kremy, zakrywamy folią spożywczą (żeby nie tworzyła się 'skóra') i schładzamy.

Cook milk with 1/4 sugar on the medium heat. Add vanilla, lemon zest and the rest of the sugar into the yolks and stir the whole until light in color (Blanchir). Add flour and cornmeal and mix together. Get the milk off the heat when it just begins to boil and then pour 1/3 hot milk to egg yolks slowly, stirring constantly in order to harden (temper) eggs. Pour already hardened eggs back into the milk and then cook the whole for about 1 minute. Get the cream off the heat. Divide in half. To the one half add chocolate pieces and stir until they melt and to the second half add some coffee or desiccated coconut. Of course, you can add nothing, then the cream will have a delicately vanilla-lemon savor. Cover the ready cream with plastic wrap (to prevent creating a 'skin') and then chill.


Ja jeszcze wypełniałam eklery serkiem maskarpone wymieszanym z paroma zmiksowanymi truskawkami, ale myślę, że dobrym rozwiązaniem są też różnego rodzaju owocowe pasty - np. lemon czy blackberry curd. Już zamieszczałam te dwa przepisy, ale myślę, że kolejny raz nie zaszkodzi (przypominam że oba przepisy są ze świetnego bloga ). Jak nie macie czasu na jakieś wymyśle nadzienia to zawsze możecie użyć bitej śmietany, nutelli czy masła orzechowego. Ale namawiam, żeby jednak się trochę poświęcić i nie iść na skróty ;) 

Lately when I was preparing eclairs, I filled them with mascarpone cheese mixed with some strawberries, but I think that it is a good idea to fill them with fruit curds - for example lemon and blackberry ones. I have already published those two recipes, but why not to do it once again? :) (this two recipes are from the great blog). If you don't have much time for preparing any demanding fillings, you can use whipped cream, Nutella or peanut butter. But I wish you wouldn't cut corners! ;) 

600g jeżyn przetartych na puree/ 600g of mashed blackberries
80g cukru/ 80g of sugar
Sok z 1/2 cytryny/ juice from 1/2 lemon
2 żółtka/ 2 egg yolks
20g mąki ziemniaczanej/ 20g of potato flour
4 łyżki wody/ 4 tablespoonfuls of water
2 łyżki śmietanki kremówki/ 4 tablespoonfuls of heavy cream
2 łyżki masła/ 2 tablespoonfuls of butter

Blackberry curd najlepiej przygotować dzień lub dwa wcześniej. Puree owocowe oraz sok z cytryny wlewamy do garnka o grubym dnie, wsypujemy cukier i podgrzewamy na małym ogniu. Żółtko mieszamy z wodą, śmietanką i mąką ziemniaczaną. Gorące puree wlewamy powoli do masy żółtkowej. Całość przelewamy z powrotem do garnka. Następnie cały czas mieszając podgrzewamy na małym ogniu aż budyń zgęstnieje. Krem ściągamy z ognia, dodajemy masło, mieszamy, nakrywamy folią spożywczą i studzimy, a potem schładzamy.

I recommemed to prepare blackberry curd one or two days earlier.  Pour fruit purée, lemon juice and sugar to a pot with thick bottom and warm up on a low heat. Mix egg yolks with water, cream and potato flour. Pour slowly the hot purée to the yolk's mass. Then pour the whole mass back to the pot.  Warm up the mass on a low heat and at the same time stir it till it becomes thicker. Then add butter, stir the mass and cover with a kitchen foil. Cool it down and put into a fridge. 

100ml soku cytrynowego/ 100ml of lemon juice
100ml wody/ 100ml of water
80g cukru/ 80g of sugar
Skórka otarta z 1 i 1/2 cytryny/ lemon zest from 1 and 1/2 lemon 
20g mąki ziemniaczanej/ 20g of potato flour
2 żółtka/ 2 egg yolks 
2 łyżki masła/ 2 tablespoonfuls of butter 
100ml śmietanki kremówki 30%/ 100ml of heavy cream 30%

Wszystkie składniki (bez masła i kremówki) umieszczamy w garnuszku o grubym dnie. Mieszamy aż się połączą, następnie cały czas mieszając podgrzewamy na małym ogniu aż budyń zgęstnieje. Krem ściągamy z ognia, dodajemy masło i śmietankę, mieszamy, nakrywamy folią spożywczą i studzimy.

All the ingredients (without butter and heavy cream) put into a pot with a thick bottom.  Warm up the mass on a low heat and at the same time stir it till it becomes thicker. Then add butter and heavy cream, stir the mass and cover with a kitchen foil. Cool it down and put into a fridge.


Schłodzone nadzienia umieszczamy w worku z końcówką 6 mm. W zależności od wielkości eklera robimy w nim od spodu 2-3 dziurki. Najlepiej jedną na środku i dwie na końcach. Zaczynamy wypełnianie eklera od krawędzi, a następnie na środku. Wypełnione eklery dekorujemy polewami. Ja zdecydowałam się na polewę czekoladową, z białej czekolady i lukier truskawkowo-cytrynowy. Do dekoracji użyłam też karmelizowane, drobno posiekane migdały i wiórki kokosowe. Eksperymentujcie, opcji jest naprawdę dużo! :) 

Place the chilled fillings in a confectionery bag with a 6 mm tip. It depends on the size of the eclair, but usually you should make 2-3 small holes in the bottom. One in the middle and two others at the ends. Start filling eclairs from the edge to the middle. Glaze filled eclairs. I have decided to use a dark chocolate, white chocolate glaze and a strawberry-lemon frosting. Additionally I have decorated my eclairs with caramelized, finely chopped almonds and desiccated coconut. Experiment, you have so many exciting options! And enjoy it :)


Photos: Oleszka
Place: Kurt Scheller Academy

Monday, 30 December 2013

The perfect risotto

Jako zdeklarowana miłośniczka włoskiej kuchni postanowiłam wreszcie zdradzić Wam tajemnicę idealnego risotto. W końcu po poście o różnorakich pastach nie mogło zabraknąć i tego włoskiego specjału. Nie zapominajmy, że dla Włochów z północy risotto jest tym czym makaron dla Włochów z południa - czyli absolutną świętością! :) 

As a declared lover of the Italian cuisine I've decided to reveal finally a secret of the absolutely perfect risotto. Taking into consideration that some weeks ago I made a post about various kinds of pasta I've come to a decision that you, mu dear readers, should be taught how to prepare this very Italian specialty. Do not forget that risotto for the Italians from the north is equally crucial as pasta for the Italians from the south, they treat risotto as an absolute holiness! :) 

Składniki na risotto podstawowe/ Ingredients for the basic risotto 
- ryż do risotto (arborio)/ risotto rice (arborio)
- bulion warzywny, mięsny lub rybny (na jedną szklankę ryżu trzy szklanki bulionu)/ vegetable, meat or fish stock (for the one cup of rice use three cups of stock)
- cebula, najlepiej szalotka/ onion, the best spring onion
- białe wytrawne wino/ white dry wine 
- dobry jakościowo parmezan/ good quality Parmesan 
- masło/ butter
- oliwa z oliwek/ olive oil 
- świeżo mielony pieprz/ freshly ground pepper 
Na początku musimy przygotować bulion. JA SIĘ NIE ZGADZAM NA ŻADNE KOSTKI, więc jak zamierzacie takowej użyć to w sumie możecie dalej nie czytać, risotto i tak będzie nieudane. Bulion może być warzywny, mięsny lub rybny w zależności od tego jakie składniki chcecie jeszcze dodać i jaki smak osiągnąć. Jeśli zamierzacie do risotto dodać np. krewetki to najlepiej sprawdzi się bulion rybny, natomiast jeśli będziecie przygotowywać np. risotto grzybowe to wtedy bulion warzywny będzie najlepszym wyborem. Ja zazwyczaj wykorzystuję bulion warzywny, ponieważ wtedy smak risotto jest delikatniejszy, a dodatkowo przy doborze odpowiednich przypraw i ziół możemy lepiej dopasować smak bulionu do charakteru risotto. Po przygotowaniu bulionu bierzemy się za risotto. W głębokim garnku podsmażamy na oliwie z oliwek i maśle (są dwie szkoły, niektórzy wybierają dziewiczą toskańską oliwę, inni prawdziwe kremowe masło, a ja - wyznawczyni kompromisów łączę te dwie szkoły ;)) drobno posiekaną cebulę lub szalotkę. Ważne żeby jej nie przesmażyć, staramy się ją tylko zeszklić, następnie dodajemy cały ryż, całość mieszamy i smażymy przez chwilę. Każde ziarenko powinno pokryć się warstwą tłuszczu i zostać w ten sposób 'zabezpieczone'. Kolejnym etapem jest dodanie wina, które nadaje risotto prawdziwego charakteru. Oczywiście nie całą butelkę, zazwyczaj wystarczy kieliszek, który wlewamy i mieszamy do momentu aż wchłonie go ryż. Następny etap jest najważniejszy, ponieważ wymaga naszej uwagi i MIESZANIA, co niektórych może zniechęcić ;) Zaczynamy wlewać bulion (ważne - gorący), oczywiście nie cały od razu, powoli, etapami. Wlewamy pierwszą partię, mieszamy (delikatnie, nie nerwowo czy zbyt żywiołowo :P) do momentu aż ryż 'wypije' cały płyn, wtedy wlewamy kolejną partię i zabawa zaczyna się od nowa. Powtarzamy tę czynność do momentu aż uznamy, że nasz ryż jest absolutnie boski. Powinien być tak jak włoski makaron al dente, kremowy na zewnątrz i twardy w środku. Wtedy zdejmujemy ryż z ognia i dodajemy mój kochany Parmezan, ważne, żeby był naprawdę dobry gatunkowo, wtedy nasze risotto będzie po prostu nieziemskie. Mieszamy całość aż do rozpuszczenia się sera. Wtedy dodajemy jeszcze trochę masła, świeżo mielonego pieprzu i dajemy odpocząć naszemu daniu przez 1-2 minuty. A potem od razu jemy, przecież risotto musi być ciepłe!

At the beginning we need to prepare some stock. I DO NOT AGREE TO USE ANY BOUILLON CUBE, so if you are going to use such a cube, you'd better stop reading that very post at the moment, anyhow your risotto will be failed. The stock can be vegetable, meat or fish, depending on what ingredients you want to add and which flavor to achieve. If you prepare for example a shrimp risotto, you should use the fish stock, but if you are going to make a mushroom risotto then the vegetable stock would be the best possible choice. I usually use the vegetable bouillon, because it makes the flavor of risotto more delicate and additionally adding some appropriate spices and herbs we can make our risotto more essential. After having prepared the stock you can start on making risotto. Fry in a deep pot on some olive oil and butter (there are two schools, some people choose virgin Tuscan olive oil, other ones use creamy butter and I (as a champion of compromises) mix these two schools ;)) finely chopped onion or shallot. It is really important not to overfry it, try to only glaze it, then add the rice, stir and fry the whole for a moment. Each grain should be covered with a layer of fat and thanks to it 'protected'. The next step is to add the wine which winkle out the true character of risotto. Of course, not the whole bottle, usually just a glass, you pour and mix until the rice absorb it. The next stage is the most important one because it requires our attention and MIXING which may discourage someone ;) Begin to pour the stock (important - hot one!), of course, not all at once, little by little. Pour the first batch, stir (gently, not nervously or too vigorously :P) until the rice 'drinks' all the liquid, then pour another batch and the fun starts all over again. Keep repeating this very step until you find your rice absolutely delicious. It should be like Italian pasta al dente: creamy out and hard in the middle. Next remove the rice from the fire and add the Parmesan. It's important to buy a really good one, then our risotto will be just fabulous. Stir the mixture till the moment when the cheese is melted. Then add a little butter, freshly ground pepper and set aside for about 1-2 minutes. And then eat this delicious dish immediately, after all, risotto has to be warm!


Ostatnio przygotowałam risotto truflowe i pomidorowo-pieczarkowo-oliwkowe. Przy przygotowywaniu truflowego dodałam po prostu w końcowej fazie drobno posiekane trufle i zostawiłam trochę do dekoracji. Natomiast przy gotowaniu tego drugiego, na początku podsmażyłam drobno posiekane pieczarki razem z cebulą i czosnkiem, a drobno pokrojone pomidory i oliwki dodałam w końcowej fazie. Ważne żeby składników nigdy nie było za dużo, żeby nie zdominowały boskiego smaku risotto. W prostocie tkwi złoty środek. A można je przygotowywać na naprawdę wiele wiele sposobów. Na przykład z serem gorgozola i orzechami włoskimi, z owocami morza albo grzybami. Wierzę w waszą inwencję twórczą! :) 

Recently I've prepared truffle and tomato-olive-mushroom risotto.  When I was preparing truffle one I added in the final stages finely chopped truffles and left some for decoration. While cooking the latter one at the beginning I fried finely chopped mushrooms with some onion and garlic and I added finely chopped tomatoes and olives in the final stage. The crucial thing to remember when you prepare risotto is not to add toooo many components.  They shouldn't dominate the divine taste of risotto. The simpler the better. You can prepare risotto in many ways. For example with gorgozola cheese and walnuts, seafood or mushrooms. I do believe in your creativity! :)

Photos: Oleszka

Sunday, 24 November 2013

Pasta forever!


Dziś postaram się, żeby post był w miarę krótki i praktyczny (bądźmy dobrej myśli, a nuż się uda ;)). Może niektórzy z Was pamiętają mój post o "magicznym pudełku", który opublikowałam prawie rok temu. Post miał na celu przekonanie Was, że przy odrobinie dobrej woli można się codziennie zdrowo i racjonalnie odżywiać. Nie chce się powtarzać, bo wydaje mi się, że w tamtym poście udało mi się omówić wszystkie najważniejsze kwestie, ale chyba zbyt ogólnikowo potraktowałam dania główne (po prostu wierzę w waszą inwencję i pomysłowość ;)). Dla tych, którzy nie pamiętają o co chodziło w tamtym poście i nie mają po prostu ochoty go oglądać, wyjaśniam pokrótce, że postanowiłam przekonać wszystkich niedowiarków, iż wystarczy jedynie pół godziny oraz odpowiednie pojemniki i oczywiście składniki na przygotowanie wartościowego pożywienia na cały długi, zabiegany dzień. 
Jak już wspomniałam, nie napisałam wtedy jakichś dokładnych przepisów na dania główne, dlatego dziś postaram się nadrobić te zaległości :) Według mnie najszybsze i najprostsze w przygotowaniu a do tego smaczne i wartościowe są różnego rodzaju sałatki, kasze czy makarony. W dzisiejszym poście chciałabym się skupić na moich ulubionych sosach do makaronu. Najlepiej oczywiście smakują zaraz po przygotowaniu, ale na drugi dzień, na zimno też nie są takie złe (wyjątkiem jest sos serowy, który tężeje po schłodzeniu, ale za to idealnie nadaje się wtedy do smarowania kanapek). 

I will try to make my today post halfway short and practical (let's be optimistic and what if I succeed...;)). Maybe some of you can remember my post about the "magic box" I published almost a year ago. The post was to convince you that with a little of goodwill you can lead reasonably, healthy life everyday. I really don't want to rehearse, because it seems to me that in that very post I have managed to describe all the important issues, but probably I have treated  the main dishes too vaguely (I just truly believe in your creativity and ingenuity ;)). For those readers of my blog who don't remember what was actually going on in that post and are not eager to read it now, I explain briefly that in that post I have decided to convince all the doubters that you need only thirty minutes, the appropriate containers and of course valuable ingredients to prepare food for the whole long and busy day.
As I have said, I didn't write then some precise recipes for the main courses, that is why today I will try to make up for this very backlog :) According to me various kinds of salads, kasha or pasta are the fastest and the easiest in preparation and additionally tasty and valuable dishes. In today's post I would like to focus on my favourite sauces to pasta. They taste the best obviously immediately after preparation, but on the second day they are also not so bad (except for the cheese sauce which condenses the next day, but then it is ideal as a spread for a sandwich).

Blouse - Forever21, trousers - H&M, coat - Guess by Marciano, shoes - Vince Camuto, rainbow box - RICE people care - we care
Pewnie piszę już to dziesiąty raz z rzędu, ale jeśli ten wpis przekona chociaż jedną osobę do zmiany nawyków żywieniowych to było warto. Makaron naprawdę nie musi być niezdrowy i kaloryczny jeśli wybierzemy ten właściwy i przygotujemy go odpowiednio. Oczywiście najważniejsza jest mąka, z której jest zrobiony. Zamiast tej białej, przetworzonej w najwyższym stopniu i dodatkowo oczyszczonej ze wszystkich wartościowych składników, wybierajmy makaron z mąki pełnoziarnistej, razowej, gryczanej, pszenicy durum czy orkiszowej. Opcji jest naprawdę wiele. Wtedy zamiast prostego cukru, który błyskawicznie przedostaje się do krwi, dostarczamy naszemu organizmowi: cukry złożone (powoli przedostają się do krwi dzięki czemu przez długi czas czujemy się syci), roślinne białko, wiele witamin i przede wszystkim dobroczynny błonnik, który poprawia proces trawienny (sam nie ulega strawieniu, dlatego od niego nie przytyjemy), oczyszcza jelita z niestrawionych resztek pokarmu oraz zalegających toksyn. Dlatego nie bójmy się makaronu, ale też z nim oczywiście nie przesadzajmy, gotujmy al dente i cieszmy się jego boskim smakiem! :)

Probably I'm writing this information the tenth time in a row, but if this record convinces even one person to change their eating habits, then it was worth writing. The pasta really won't have to be unhealthy and fattening if we choose and prepare it accordingly. Of course the flour of which the pasta is made is crucial. Instead of white, processed in the highest degree, and further purified of all valuable components flour, select pasta made of wholemeal, buckwheat, durum wheat or spelled flour. You can choose among many options. Then, instead of the simple sugar that immediately enters the blood, you supply your body with: complex sugars (they leak slowly into the blood so that you feel satiated for a long time), vegetable protein, lots of vitamins and above all, beneficial fibre which improves digestive process (it isn't digested itself, so you don't get fat from it), cleanses the colon of undigested food and the lingering toxins. So don't be afraid of the pasta, but obviously don't exaggerate with the amount of it (even if it is the most delicious ;)), cook it al dente and enjoy its divine taste! :)

Sos dyniowy/ The pumpkin sauce
For about 4 servings 

500 g dyni, 1 opakowanie rukoli, świeża bazylia, 2 ząbki czosnku, masło, oliwa z oliwek, orzeszki piniowe, suszone zioła (bazylia, tymianek, oregano, rozmaryn), parmezan, świeżo mielony pieprz, sól morska do smaku

500 g pumpkin, 1 pack of rocket, fresh basil, 2 garlic cloves, butter, olive oil, pine nuts, dried herbs (basil, thyme, oregano, rosemary), Parmesan, freshly ground pepper, a pinch of sea salt

Wykrawamy miąższ z dyni* i kroimy go na małe kawałki, następnie gotujemy w posolonej wodzie ok. 5 minut aż zmęknie. Odcedzamy dynię i zachowujemy odrobinę wywaru z dyni. Na patelni rozgrzewamy masło i smażymy na nim przez chwilę drobno posiekany czosnek a następnie dodajemy dynię, sól, pieprz i smażymy aż się zarumieni. Dodajemy odrobinę wywaru z dyni, przyprawy, pół opakowania rukoli, tarty parmezan, prażone wcześniej na patelni orzeszki piniowe, mieszamy i gotujemy jeszcze przez chwilę. Gotowy sos mieszamy z makaronem na patelni, podajemy z resztą świeżej rukoli, świeżo mielonym pieprzem, listkami świeżej bazylii, tartym parmezanem i odrobiną oliwy. 

Cut out the pumpkin flesh and cut it into small pieces, next cook it in the salted water about 5 minutes till it becomes soft enough. Strain pumpkin and keep some brew from cooking. Fry garlic on the warmed butter and after a while add the cooked pumpkin, salt and pepper and fry till the moment the pumpkin becomes golden, add some pumpkin brew, herbs, a half of the package of rocket, fresh-grated Parmesan, before rusted pine nuts. Mix everything and cook for a while. Serve with the rest of the rocket, fresh-grated Parmesan, fresh basil, freshly ground pepper and a sprinkle of olive oil

*Nie zapomnijcie o pestkach, które można uprażyć w piekarniku, polecam! :)/ Don't forget about pumpkin seeds you can roast in an oven, I do recommend it! :)  




Sos orzechowo-serowy/ The nutty-cheese sauce
For about 4 servings  

250 g śmietany 18% lub gęsty jogurt, 100 g sera gorgonzola, parmezan (można też dodać inne sery) 1 cebula, masło, orzechy włoskie, świeżo mielony pieprz, sól morska do smaku

250 g cream 18% or thick yoghurt, 100 g Gorgonzola, Parmesan (you can also use other kinds of cheese), 1 onion, butter, walnuts, freshly ground pepper, a pinch of sea salt

Drobno posiekane orzechy podsmażamy na maśle razem z posiekaną cebulą. Dodajemy pokrojony ser gorgonzola, szczyptę soli i następnie śmietanę. Mieszamy całość i podgrzewamy do momentu rozpuszczenia się sera. Na koniec dodajemy jeszcze tarty parmezan i świeżo mielony pieprz. Ugotowany wcześniej makaron mieszamy z sosem i podajemy posypany pieprzem, parmezanem i orzechami (na drugi dzień sos staje się pastą - idealną do smarowania pieczywa :)). 

Fry finely chopped walnuts together with chopped onion on the butter. Add sliced Gorgonzola, a pinch of salt and cream. Mix all the ingredients and cook till the moment the sauce becomes creamy. At the end add some fresh-grated Parmesan and freshly ground pepper, add pasta prepared earlier and serve with freshly ground pepper and chopped walnuts (next day the sauce becomes a spread - an ideal one for every kind of the baker's good :)). 


Sos pomidorowy/ The tomato sauce:
For about 4 servings 

600 g dojrzałych pomidorów (lub tych z puszki), 3-4 ząbki czosnku, 1 cebula, oliwa z oliwek, parmezan, 1 papryka, suszone pomidory, świeża bazylia, oregano, suszone przyprawy (np. bazylia, tymianek, oregano, rozmaryn, pietruszka, papryka, czosnek, papryczka chilli), świeżo mielony pieprz, sól morska do smaku

600 g ripe tomatoes (or these from a can), 3-4 garlic cloves, 1 onion, olive oil, Parmesan, 1 pepper, dried tomatoes, fresh basil, oregano, dried herbs (basil, thyme, oregano, rosemary, parsley, paprika, garlic, chilli powder), freshly ground pepper, a pinch of sea salt

Na oliwie z oliwek podsmażamy drobno posiekany czosnek i cebulę, a następnie dodajemy pokrojone pomidory, część posiekanej świeżej bazylii, oregano, suszone przyprawy, suszone pomidory, sól i pieprz. Całość dusimy na małym ogniu, do momentu aż sos się zredukuje i zagęści. W międzyczasie pieczemy w piekarniku pokrojoną w małe kawałki paprykę (w naczyniu żaroodpornym, skoropioną oliwą i ewentualnie posypaną jakimiś przyprawami). Paprykę pieczemy do momentu aż znacznie zmięknie. Kiedy konstystencja sosu będzie już dla nas odpowiednia, przekładamy na patelnie pieczoną paprykę, całość jeszcze chwię gotujemy, dodajemy parmezan i łączymy z ugotowanym wcześniej makaronem. Podajemy z tartym parmezanem, świeżymi listkami bazylii i świeżo mielonym pieprzem. 

Fry finely chopped garlic and onion on warmed olive oil. Next add sliced tomatoes, a half of fresh basil, oregano, dried herbs, dried tomatoes, salt and pepper. Stew all the ingredients on a low heat till the moment your sauce becomes dense enough. In the meantime bake chopped pepper in the oven (in an oven dish with some olive oil and herbs). Bake pepper till the moment it becomes soft enough. When the sauce is creamy, add the baked pepper and cook all the ingredients for a while, add Parmesan and then pasta cooked earlier. Mix everything. Serve with fresh-grated Parmesan, fresh basil and freshly ground pepper.




Sos bakłażanowy/ The aubergine sauce
For about 4 servings  

1 bakłażan, 2 ząbki czosnku, suszone pomidory, orzeszki piniowe, oliwa z oliwek, sok z cytryny, świeża bazylia i natka pietruszki, szklanka zielonych sycylijskich oliwek, suszone przyprawy (bazylia, tymianek, rozmaryn, oregono, pietruszka, papryczka chilli), świeżo mielony pieprz, sól morska do smaku

1 aubergine, 2 garlic cloves, dried tomatoes, pine nuts, olive oli, lemon juice, fresh basil and parsley, cup of Sicilian green olives, dried herbs (basil, thyme, rosemary, oregano, parsley, chilli powder), freshly ground pepper, a pinch of sea salt 

Na rozgrzanej oliwie smażymy przez chwilę drobno posiekany czosnek, następnie dodajemy pokrojonego w drobną kostkę bakłażana i dusimy go na średnim ogniu do momentu aż zmięknie, co jakiś czas mieszając. W misce mieszamy razem drobno posiekane oliwki, bazylię, natkę pietruszki, sok z cytryny, sól, pieprz i suszone przyprawy, dodajemy wcześniej ugotowany makaron, wszystko dokładnie mieszamy. Podajemy z bakłażanem, tartym parmezanem i orzeszkami piniowymi. 

Fry finely chopped garlic on warmed olive oil. Next add cubed aubergine and stew on medium heat (stirring from time to time) till the moment the aubergine becomes soft enough. Mix finely chopped olives, parsley, basil, lemon juice, salt, pepper and dried herbs in a bowl, then add already cooked pasta. Serve with aubergine, fresh-grated Parmesan and pine nuts. 

Sos szpinakowy/The spinach sauce
For about 4 servings 

Świeży lub mrożony szpinak, czosnek, suszone pomidory, oliwa z oliwek, śmietana 18% lub gęsty jogurt, parmezan, ser brie, papryka, świeża bazylia, melisa, suszone przyprawy (bazylia, oregano, tymianek, rozmaryn, czosnek, papryka), świeżo mielony pieprz, sól morska do smaku 

Fresh or frozen spinach, garlic, dried tomatoes, olive oil, cream 18% or thick yoghurt, Parmesan, Brie, pepper, fresh basil, melissa, dried herbs (basil, oregano, thyme, rosemary, paprika, garlic), freshly ground pepper, a pinch of sea salt

Na rozgrzanej oliwie z oliwek smażymy przez chwilę drobno posiekany czosnek, po chwili dodajemy drobno pokrojoną paprykę, a następnie liście szpinaku. Dusimy wszystko na małym ogniu. Kiedy szpinak będzie już gotowy, dodajemy śmietanę, tarty parmezan, drobno pokrojony ser brie, świeże i suszone zioła, przyprawy, sól i pieprz. Mieszamy całość i łączymy z wcześniej ugotowanym makaronem. Podajemy ze świeżo mielonym pieprzem, parmezanem, świeżymi listkami bazylii i melisy. 

Fry finely chopped garlic on warmed olive oil, after a moment add chopped pepper and spinach next. Stew on a low heat till the moment the spinach is ready, then add cream, fresh-grated Parmesan, chopped Brie, fresh and dried herbs, salt and pepper. Mix all the ingredients and add pasta cooked earlier. Serve with freshly ground pepper, fresh-grated Parmesan, fresh basil and melissa. 



*Nie, to nie jest lokowanie produktu, moje tęczowe pudełko dostałam już bardzo dawno temu w prezencie. A ponieważ jest tak niesamowicie stylowe to często zastępuje mi torebkę ;) W moim idealnym świecie każdy chodziłby z takim pudełkiem, zamiast będac wygłodniałym odwiedzać fast foody lub zapychać się jakąś gotową, bezwartościową chemią. Stwórzmy nową modę na tęczowe pudełka, byłoby tak pięknie :) 

*No, this is not a product placement, I got my rainbow box a long time ago as a gift. And because it is so incredibly stylish, it often replaces my it-bag ;) In my ideal world, everyone would walk with their box, instead of making pig of themselves eating junk food in fast food restaurants or other ready-made chemistry. Let's create a new fashion for rainbow boxes, then it would be so lovely and healthy :)

Photos, cooking:  Weronika Kowalczyk, Oleszka, Sebastian Zieliński 

Sunday, 20 October 2013

My private 'choc-tail' party

Prawie rok temu pisałam o mojej słodkiej wizji świata (czyli wizji z punktu widzenia osoby, która myśli żołądkiem ;)). Stwierdziłam, że świat jest tak naprawdę bardzo prosto skonstruowany: dzieli się na ciasteczkowych potworów i czekoladoholików. 

Nearly a year ago I was writing about my sweet vision of the world (it means a vision from the viewpoint of the person who thinks using stomach pretty often ;)). It has occurred to me that the world is at bottom really simply constructed: it is divided into cookie monsters and chocoholics. 

I o ile mnie pamięć nie myli, już Wam opisywałam moje liczne czekoladowe romanse (tak, tak, zaliczam się do tej drugiej grupy ;)), dlatego dziś będzie o moim nie tak dawnym odkryciu, o książce, która mam nadzieję odmieni oblicze mojego... piekarnika? :p

If my memory serves me right, I have been describing you my numerous chocolate romances (bang on, I count among this second group ;)), that is why I have decided that today I am showing you my latest swag, a book that will change (at least I hope so) the visage of my... oven? :p



Ghirardelli... mówi coś Wam ta nazwa? Miłośnikom czekolady powinna :) Jest to jedna z najstarszych i najbardziej znanych manufaktur czekolady w Stanach, której wyroby kusiły mnie po prostu na każdym kroku i pod każdą postacią podczas mojej ostatniej podróży (szczególnie w San Francisco). Nic w tym dziwnego, w końcu Domingo Ghirardelli, młody, włoski praktykant, wyjechał ze swoimi słodkimi marzeniami właśnie do San Francisco i tam rozpoczął swoją czekoladową przygodę. 
Kiedy podczas mojego pobytu w SF zwiedzałam dziesiątą z rzędu manufakturę, fabrykę, pijalnię czy sklep... (oczywiście wszystko czekoladowe), ujrzałam ją - 'The Ghirardelli Chocolate Cookbook' i już wtedy wiedziałam, że dzięki niej życie moje i moich znajomych stanie się dużo bardziej słodkie niż dotychczas :) 

Ghirardelli - does it ring the bell? What is your first association? If you are a chocolate lover and you don't know what is going on... you should fell deep shame! This is one of the most famous and oldest chocolate company in the USA whose products were alluring me simply wall-to-wall and in every form during my latest trip (especially in San Francisco). It is not surprising, at last Domingo Ghirardelli, a young Italian apprentice, followed his sweet dreams precisely to San Francisco and his chocolate adventure began there. 
When during my stay in SF I was visiting (for the umpteenth time) chocolate manufacture, pump room, factory, store and so on... I could see it - 'The Ghirardelli Chocolate Cookbook' und at this very moment I have already known that thanks to this very book my and my friends life becomes much sweeter than before :) 

A co byście powiedzieli na 'choc-tail' party? Czyli imprezę, w której główną rolę odgrywa właśnie nasza bogini czekolada...;) Wszyscy 'uzależnieni' oddają jej cześć poprzez przemienianie jej w nieziemskie desery, poprzez próbowanie, smakowanie, delektowanie się jej wyglądem, smakiem, zapachem, fakturą... Zamiast pochłaniać bezmyślnie tonę czekolady, spróbujcie zabawić się w smakoszy, a co tam, zaciągnijcie się po prostu czekoladą! ;)

Are you looking for a new way to make parties more memorable and special? Host a 'choc-tail' party! I mean a kind of a meeting in which the chocolate goddess plays the leading role ;) You are gathering entirely around chocolate... and all 'addicted' worship the goddess transforming her into a plenty of amazing chocolate desserts, savouring her with all their senses, admiring her appearance, aroma, texture, flavor... Instead of shifting a tonne of chocolate, try to fell like a real gourmet, simply pull at chocolate! ;) 



Dzisiaj pierwszy z przepisów z mojej czekoladowej Biblii i to zarówno dla czekolado- jak i ciasteczkoholików :)

Today I am showing you the first recipe from my chocolate Bible, not only for the choco- but also cookieholics :) 

Ultimate double chocolate cookies 
(for 24 cookies)

360 g czekolady gorzkiej (60% lub więcej kakao / 2 cups bitter chocolate chips (at least 60% cacao)
6 łyżek stołowych niesolonego masła/ 6 tablespoonfuls unsalted butter
3 duże jajka/ 3 big eggs
200 g cukru/ 1 cup sugar (or less ;))
40 g mąki/ 1/3 cup all-purposed flour
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia/ 1/2 teaspoonful baking powder
360 g czekolady mlecznej/ 2 cups milk chocolate chips 

Rozpuszczamy gorzką czekoladę w kąpieli wodnej, mieszając do momentu aż będzie płynna i aksamitna. W dużej misce ubijamy za pomocą miksera jajka z cukrem na gęstą i puszystą masę, następnie dodajemy delikatnie do rozpuszczonej czekolady cały czas mieszając. W małej miseczce mieszamy mąkę razem z proszkiem do piecznia i dodajemy razem z wcześniej pokrojoną na małe kawalki mleczną czekoladą do czekoladowej masy. Wszystko bardzo delikatnie mieszamy. Następnie dzielimy miksturę na dwie cześci i z każdej za pomocą folii kuchennej kształtujemy dwa walce o średnicy 5 cm i długości około 20 cm. Ciasto może być miękkie, dlatego owijamy je dość mocno folią, żeby zachowało kształt walca. Następnie zchładzamy przynajmniej godzinę, aż mikstura stężeje. Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni Celsjusza i wykładamy blachę papierem do pieczenia. Schłodzone ciasto odwijamy z folii i za pomocą ostrego noża kroimy na 2 cm plasterki, które na blasze układmy w odległości 3-4 cm od siebie. Pieczemy przez 12-14 minut, do momentu aż wierzch będzie chrupiący a wnętrze ciągle płynne. Odkładamy do ostygnięcia. Można je przechowywać w szczelnym pojemniku przez tydzień, ale... szczerze mówiąc nie zobaczycie już ich następnego dnia ;) To gwarantuję! :)

Melt the bitter chocolate chips and butter in a heatproof bowl over barely simmering water, stirring occasionally until smooth. In a large bowl, beat the eggs and sugar with an electric mixer until thick; stir in the chocolate mixture. In a small bowl, stir together the flour and baking powder; stir into the chocolate mixture. Gently mix in the chocolate chips. Using a sheet of plastic wrap, form the dough into two logs, each 2 inches in diameter and about 8 inches long. Because the dough will be quite soft, use the plastic wrap to hold the dough in the log shape. Wrap tightly; refrigerate for at least 1 hour or until firm. Preheat the oven to 375 degrees Fahrenheit. Line a cookie sheet with parchment paper. Unwrap the dough. With a sharp knife, cut the dough into 3/4-inch slices. Place the slices 1 and 1/2 inches apart on the prepared cookie sheet. Bake for 12 to 14 minutes, until a shiny crust forms on the top of the cookies but the interior is still soft. Let cool on the cookie sheet. Then remove from the cookie sheet with a metal spatula. Store in an airtight container at room temperature for up to one week. But frankly speaking you will be probably forced to bake them next day as well ;)

Photos, backing:  Weronika Kowalczyk,  Oleszka  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...