Showing posts with label Simon's photos. Show all posts
Showing posts with label Simon's photos. Show all posts

Wednesday, 1 May 2013

Judith and the Head of Holofernes

Dziś rocznica, minął dokładnie rok od pierwszego postu na tym blogu. Wypadałoby trochę podsumować ten czas, napisać jakieś refleksje..., ale to chyba niepotrzebne. Chcę po prostu podziękować wszystkim tym, którzy mi pomagają i doceniają to co robię. Bez Was nie byłoby tego bloga :) Jestem wdzięczna za te wszystkie niezapomniane chwile, zabawne sytuacje, miłe słowa, nowe doświadczenia, umiejętności, znajomości... za wszystko to, co dało mi prowadzenie tego bloga :)

Today I celebrate the first anniversary of setting up this blog. I know perfectly well that I should have summed up this special period of time, written something more..., but this is simply unnecessary. What I only want to do is to thank my friends who stay always by my side, eager to help me and appreciate my work. Without you this blog couldn't exist :) I'm really grateful for all these unforgettable moments, funny situations, nice words, new experiences, skills, acquaintances... for everything what this blog gives me :)

Heute feiere ich den ersten Jahrestag, ich führe mein Weblog schon seit einem Jahr. Es wäre schön, wenn ich diese spezielle Zeit ein bisschen zusammenfassen würde... aber ehrlich gesagt ist das unnötig. Ich möchte nur allem, die immer bereit sind, mir zu helfen und meine Arbeit richtig einzuschätzen, danken. Ohne Euch wäre mein Blog nie entstanden :) Ich bin wirklich dankbar für alle diese unvergesslichen Momente, komischen Situationen, netten Worte, neuen Erfahrungen, Fertigkeiten, Bekanntschaften... für alles, was dieses Blog mir gegeben hat :)


Już jakiś czas temu pojawił się na blogu post z chustą w roli głównej. Jak widać, od tamtej pory już na dobre zrezygnowałam z bluzek i teraz chodzę tylko i wyłącznie w chustach ;p

Some time ago I showed on my blog a post with a scarf playing the main role. As you can see, since that time I have resigned to wear blouses completely! Now I'm wearing only scarves ;p

Vor einiger Zeit habe ich eine Notitz mit einem Tuch in der Hauptrolle gemacht. Wie ihr sehen könnt, habe ich seitdem schon ganz und gar auf Blusen verzichtet und jetzt trage ich nur Tücher ;p


A tak szczerze, inspiracją do dzisiejszego postu była Judyta, kusicielska i fatalna, skąpana w złocie morderczyni z obrazu Gustava Klimta. Miałam być taką nieprzystępną, okrytą złotem istotą. Długo myślałam nad tym jakiego bloga tak naprawdę chce prowadzić. I zdałam sobie sprawę, że nie chcę być ani na siłę modna ani oryginalna. Chce pokazywać i pisać tylko to co mi się podoba, co jest zgodne ze mną i z moją życiową filozofią. Do napisania tego postu zafascynowało mnie akurat uwodzicielskie złoto Gustava Klimta i razem z moją niezastąpioną "ekipą" staraliśmy się zrobić coś wyjątkowego, stworzyć ze mnie, stylizacji, otoczenia pewną całość (a przy okazji Japończycy, którzy także robili mi zdjęcia, pomyśleli zapewne, że tak się w Polsce nosi :p). Zresztą szczerze mówiąc, zamiast wyrastających jak grzyby po deszczu klonów z wystaw sklepowych, wolałabym już, żeby polskie ulice zalała fala pewnych siebie kobiet "okutanych" właśnie w chusty. Nie lubię uogólnień, ale jednak większości Polaków brakuje tego czegoś w stroju, tego indywidualnego stylu. Polska ulica chce być oczywiście modna, kupuje mnóstwo "modnych" rzeczy, jest obeznana w "światowe" trendy... Ale w efekcie mamy tak samo ubrany tłum polskich "trendsetterów".

Honestly: Judith - a seductive and disastrous, suffused with gold murderer from Gustav Klimt's painting was an inspiration to make this post. I was to be such an unapproachable, gold-plated creature/being. I was reflecting a long time which path my blog should follow. And I have realised that I want to be neither trendy nor original at a push. I only want to show things compatible with me, my lifestyle, my own philosophy. Making this post I was inspired by Gustav Klimt's seductive gold, by his work and together with my indispensable 'crew' we were trying to make something special, to create of myself, my outfit, setting such a entirety (and by the way, the group of Japanese tourists, who were also taking photos of me, arguably have thought that this is the style of Polish girls ;p). Otherwise, frankly, instead of springing up clones from window displays I would like to see Polish streets covered with self-assured women, muffled up in scarves. I do hate generalisations, but according to me most of the Polish don't have this 'oomph' in their outfits, this individual style. Of course Polish streets want to be 'trendy'. People, especially young ones tend to buy a great deal of 'fashionable' clothes, they have got some sound knowledge of 'world fashion'... But the result isn't impressive, on Polish streets we can observe alike dressed crowd of Polish 'trendsetters'.

Aber um ehrlich zu sein, war Judith, die verführerische, fatale, im Gold gebadete Mörderin aus Gustav Klimts Gemälde, die Inspiration für den heutigen Beitrag. Ich wollte ein reserviertes, vom Gold überhangenes Wesen sein. Ich habe lange über mein Traumblog nachgedacht, wie es überhaupt aussehen soll. Und jetzt bin ich sicher, ich will weder modisch noch original mit der Holzhammermethode sein, ich möchte nur das zeigen, schreiben was mir wirklich gefällt und meiner Lebensphilosophie entspricht. Zu diesem Beitrag hat mich das verführerische Gold von Klimt inspiriert und zusammen mit meinem unersetzbaren 'Team' haben wir versucht, etwas Besonderes zu machen, von mir, meiner Kleidung, der Umgebung das Ganze zu schaffen (und gelegentlich eine Gruppe von japanischen Touristen, die mir auch Fotos gemacht haben, haben bestimmt gedacht, dass mein Outfit unter Polen groß in Mode ist :p). Außerdem, ehrlich gesagt, anstatt immer wieder Klonen aus Schaufenstern zu sehen, hätte ich lieber, dass die polnischen Straßen von selbstbewussten Frauen (in Tüchern 'eingemummelt') überflutet werden. Obwohl ich Verallgemeinerungen nicht mag, muss ich zugeben, dass der Mehrheit der Polen etwas in ihrem Outfit fehlt und zwar einen solchen individuellen Stil. Die polnischen Straßen wollen natürlich in Mode sein. Immer mehr Leute (besonderes diese jungen) kaufen eine Menge der 'modischen' Sachen, sind vertraut mit 'globalen' Trends... Aber als Ergebnis haben wir eine gleich gekleidete Menge der polnischen 'Trendsetters'

Judith and the Head of Holofernes and Avenue in Schloss Kammer Park













Wiem, że to dziwnie zabrzmi w ustach byłej zakupoholiczki ;p, ale coraz bardziej przekonuję się do tego by kupować mniej, tylko rzeczy wyjątkowe i dobre jakościowo. Myślę, że właśnie jednym z problemów polskiego społeczeństwa jest stawianie na ilość, nie na jakość. Oczywiście powoli wychodzimy ze tego stanu zachłyśnięcia się kapitalizmem, ale ten proces zmian będzie jeszcze trochę trwał... Przeciętna Polka woli kupić dużo takich samych, marnych jakościowo ciuchów, które założy tylko raz, a niżeli jedną porządną rzecz, która będzie pasować do reszty jej garderoby, stylu i będzie ją nosić przez lata. Nie oznacza to też oczywiście, że wszystko to, co dobre jakościowo musi być niewyobrażalnie drogie. Jest różnica między ubraniem tanim a niedrogim. W ubraniu tanim wygląda się po prostu tanio. A ubranie niedrogie to takie, na które nie wydaliśmy majątku, ale jest niepowtarzalne i dobrze wykonane. Warto zwracać uwagę na materiały, szwy. Obecnie większość marek luksusowych i sieciówki to równorzędni gracze. Ubrania są robione w takich samych fabrykach, jakość jest podobna, także ceny coraz bardziej się wyrównują. Nie jest to złe, jest to naturalny proces globalizacji.

I do realise it sounds a little bit funny when an ex-shopaholic is saying that ;p, but I must say that recently I have been encouraging myself more and more to buy less and only exceptional and high quality clothes. I'm sure that one of the problems of Polish society is buying many but low quality things. Obviously, we are leaving slowly this state of capitalism-swoon, but I'm afraid this change process will last for some time... The average Polish woman prefers to buy many, pretty similar, low quality clobber she will wear only once than to invest in something really good that suits her style, her closet. However it doesn't mean that all of high quality stuff must be inconceivably expensive! There is a difference between cheap and inexpensive clothes. Wearing cheap clothes you look simply cheap and wearing inexpensive clothes you can look like the megabuck, but you don't spend a lot of money. It's really worth paying attention to materials and seams. Nowadays most of luxury brands and high-street shops have the same target market. Clothes are produced in the same factories, the quality is quite similar, prices are equalised more and more too. It isn't wrong, this is the natural process of globalisation.


Ich weiß, es kann ein bisschen komisch klingen, wenn das die ehemalige Shopaholic schreibt, aber immer stäker überzeuge ich mich davon, weniger zu kaufen und zwar nur einzigartige Kleidungen von guter Qualität . Ich finde, dass eines der Probleme der polnischen Gesellschaft ist, dass sie höher Quantität als Qualität schätzt. Natürlich gehen wir langsam aus diesem Verschlucken von Kapitalismus hinaus, aber dieser Änderungsprozess muss noch ein bisschen dauern... Die durchschnittliche Polin kauft lieber eine große Menge der gleichen Kleidungen von schlechter Qualität , die sie sich nur einmal anzieht, anstatt eine, aber sehr festgemachte Sache zu finden, die zu ihrem Stil und ihrer Garderobe passt und die sie jahrelang tragen wird. Aber das bedeutet selbstverständlich noch lange nicht, dass alles, was guter Qualität ist, sofort sehr teuer sein muss. Billige Kleidung unterscheidet sich von preisgünstiger Kleidung. Wenn man eine billige Kleidung trägt, sieht man einfach billig aus und wenn man sich ein preisgünstiges Kleidungsstück anzieht, kann man wie Million Dollars aussehen, ohne die Umsumme auszugeben. Es lohnt sich, auf Materialien und Nähte aufmerksam zu werden. Heutzutage hat die Mehrheit der Luxusmarken und Ketten den selben Zielmarkt. Kleidungen werden in selben Fabriken produziert, die Qualität ist vergleichbar, auch Preise gleichsetzend. Es ist nicht schlecht, das ist der natürliche Prozess der Globalisierung.

Minęły czasy tej magii, pewnego rodzaju intymności między wytwórcą a klientem. Czasy, kiedy każde ubranie, buty, torebka była wykonywana ręcznie, z najlepszych materiałów, bez cięcia kosztów, bez ogromnego nakładu. Żyjemy w czasach przesycenia, w czasach, w których luksus jest dostępny dla każdego. W każdym miejscu na ziemi możemy kupić to samo, tak samo opakowane, z taką samą obsługą (efekt mcdonaldyzacji - hamburger wszędzie smakuje tak samo). Jednak od pewnego czasu powstaje nowy klan. Klan złożony z projektantów, których zmęczyła ciągła pogoń za zyskiem, chcą powrócić do tej prawdziwej, tradycyjnej mody. Jednym z nich jest Tom Ford, znany i wybitny projektant, który opuścił Gucci, by stworzyć własną, niszową markę, robiącą tylko rzeczy na zamówienie.

The old good days are definitely gone, the times of magic, this particular relationship between a producer and a client. The days when every item of clothes and pair of shoes, bag were handmade, only from the best materials, without cost-cutting, without enormous circulation. We are living at the time when luxury is available for nearly everyone. Worldwide you can buy the same thing, in the same package, with the same service ( the effect of McDonaldization - a hamburger tastes everywhere alike). But since some period of time a new clan in fashion world has split away. The clan of designers who are tired of a constant pursuit of profits, they want to get back to this real, traditional fashion. One of them is Tom Ford, a magnificent designer who left Gucci in order to crate his own, niche brand which makes only bespoke things.

Die alten, magischen Zeiten sind leider vorbei, die Zeiten von Intimität, spezieller Beziehung zwischen Hersteller und Kunden. Die Zeiten, wenn jedes Kleidungsstück, Schuhe, Taschen handgemacht wurden, aus den besten Materialien, ohne Kostenkürzungen, ohne große Auflage. Heutzutage leben wir in den Zeiten der Sättigung, jetzt ist Luxus für jeden zugänglich. Weltweit können wir die gleichen Sachen kaufen, die identisch verpackt sind und vom gleichen Service verkauft werden (der Effekt von McDonaldisierung - der Hamburger schmeckt überall genauso). Doch seit einiger Zeit ist ein neuer Clan entstanden, der aus Modedesignern besteht, die schon müde sind, die ganze Zeit nach dem Profit zu streben. Sie wollen zu dieser echten, traditionellen Mode zurückkehren. Einer von Ihnen ist Tom Ford, der bekannte Modedesigner, der Gucci verlassen hat, um seine eigene Nischenmarke zu gründen.

Wierzę, że przyszłość należy do małych sklepów, że wróci ten bezpośredni kontakt. Czy nie było by miło wejść do sklepu, w którym wszyscy Cię znają, projektant, wie w czym najlepiej się czujesz, wyglądasz? Razem tworzycie coś pięknego, jest to pewnego rodzaju symbioza... od razu przed oczami staje mi Hubert de Givenchy i Audrey Hepburn, ale to już inna historia, może na kolejny post? ;)

I truly believe that future of fashion belongs to small stores, that this direct contact will be back. Wouldn't it be so nice to enter the store where everybody knows you and welcomes warmly, where designer knows perfectly well what does suit you, what makes you feel like a princess? And then both of you create together something simply beautiful, this is some sort of symbiosis... like Hubert de Givenchy and Audrey Hepburn, but this is another fascinating story, maybe for one of my next posts ;)

Ich bin guter Hoffnung, ich glaube, dass die Zukunft der Mode zu den kleinen Geschäften gehören und dieser direkte Kontakt zurückkommen wird. Wäre es nicht schön, wenn man in ein Geschäft eintreten würde, wo alle uns kennen, Modedesigner genau weiß, was uns am besten passt, worin wir uns am schönsten fühlen? Gemeinsam schafft ihr etwas Wunderschönes, es ist eine Art von Symbiose... genau wie Hubert de Givenchy und Audrey Hepburn, aber das ist schon eine andere Geschichte, vielleicht für die nächste Notitz? ;) 

That calls to have the best of both worlds - fashion designer and close friend in one person...;)
Audrey Hepburn and Hubert de Givenchy



Scarf - Hermès, pants - Forever21, shoes - By Larin, earrings - W. Kruk, ring - Coach, bracelets - Swarovski, vintage, watch - Gucci, necklaces - vintage

Photos: Szymon Pawica
Place: Łazienki Królewskie

Tuesday, 26 February 2013

Męska koszula, tak po prostu


To takie kompletnie bezsensu, a jednak prawdziwe. Nie mogę zrozumieć jak to możliwe by najzwyklejsza męska koszula noszona przez kobietę nabierała zupełnie innego wyrazu. Bez obrazy drodzy panowie, ale według mnie to właśnie kobieta potrafi wydobyć z tej męskiej części garderoby to co najlepsze (chociaż oczywiście panowie też potrafią wyglądać w niej bosko ;)). Właściwie, jeżeli cała ludzkość miałaby wyglądać tak samo to życzyłabym sobie by wszyscy nosili białą koszulę. W niej nie da się wyglądać źle, pasuje każdemu, jest ponad podziałami.
Niektórzy uważają, że biała koszula to tak zwana "opcja zawsze bezpieczna" dla grzecznych, niewyróżniających się z tłumu dziewczynek, ale według mnie jest wręcz odwrotnie. Do męskiej koszuli potrzeba siły, wręcz charyzmy. To nie jest śliczna sukienka, która sama się obroni. Męska koszula jest wymagająca. Zachwyca tylko na pewnych siebie kobietach, na tych, które nie starają się na siłę, bo wierzą, że to one dodają koszuli uroku, a nie odwrotnie. Przed oczami od razu staje mi Katharine Hepburn, w tej swojej obszernej koszuli, Sharon Stone na gali Oskarów (1998), ubrana w męską koszulę i długą spódnicę czy niezapomniana Uma Thurman w jednej ze scen w 'Pulp Fiction', tańcząca w zwykłej, białej koszuli.

Dzisiejszy post, którego chyba jednak nie można nazwać stylizacją, jest małym wprowadzeniem w temat koszul, można powiedzieć postem bazowym.
To w sumie ciekawa historia. Miało być zupełnie inaczej, elegancko, ale niczym Coco Chanel podczas pewnych wyścigów konnych, uznałam, że potrzebuję czegoś wygodniejszego. Może nie poprosiłam siedzącego obok mężczyzny o zdjęcie koszuli tak jak ona, ale cel został osiągnięty ;)

Czasami nie zawsze wszystko musi być na poważnie, w tym poście gram pewną sielankową scenę, jestem uroczą dziewczyną, która dopiero wstała, pije herbatę i ubrała się w za dużą męską koszulę, tak po prostu ;)



Karl Lagerfeld ~ chciałbym wynaleźć białą koszulę. Niestety jest już obecnie w modzie od jakiegoś czasu.









 



fotograf: Szymon Pawica/Michał Stańczyk

Monday, 21 January 2013

W chustę "okutana"

Od pewnego czasu dręczy mnie "blogowe rozdarcie", czyli stan, który prędzej czy później dopada prawie każdego blogera, szczególnie modowego. Bo czym właściwie jest blog modowy? Mój z założenia miał być "artystyczny", pokazywać coś nowego, traktować modę jak sztukę, ale z drugiej strony miał być mój, pokazywać mój styl, moje podejście do mody. Założenia były górnolotne, ale w praktyce nie wszystko chciało się już tak idealnie układać. Każdy post miał być absolutnym objawieniem, z genialnymi zdjęciami, niesamowitym strojem i świetnym tekstem. Ja, ambitna siedemnastolatka, myślałam, że comiesięczne analizowanie modowej prasy (Vogue i Harper's Bazaar), czytanie książek o ikonach mody, historii mody, stylu...i tym podobnych wystarczy do kreowania mody. Nie wystarczy. Ale na pewno pomaga zrozumieć czym jest moda. Przed założeniem bloga byłam dziewczyną zakochaną w obrazkach z Vogua, która przy okazji potrafi się ubrać. A teraz jestem dziewczyną, która wreszcie zauważyła, że moda to nie tylko haute couture i piękne zdjęcia. Co prawda moda cały czas jest dla mnie sztuką, ale teraz dodatkowo użytkową. Bo tak naprawdę ma wpływ na każdego. Ubiór w ogromnej mierze odzwierciedla człowieka. Każdy chce wyglądać atrakcyjnie, a moda jest takim światem ludzkich marzeń, pragnień, który jest na wyciągnięcie ręki.

Przed dzisiejszym postem miałam dylemat, bo właściwie nie wiedziałam co chcę przekazać..."Cześć, to ja, Oleszka, pozuję w dziwnie założonej chuście i jest fajnie" Trochę nie bardzo to brzmi, więc zawsze mogłam napisać o swoich inspiracjach - przepiękne kampanie reklamowe Hermèsa czy pierwsza sesja we francuskim Vogue jeszcze wtedy nikomu nieznanej Daphne Groenveld..., ale wtedy byłabym odtwórcza, a cnotą dzisiejszych czasów jest przecież kreatywność! Dlatego napiszę o wizji, która powstała w czeluściach mojego umysłu, gdzie mam nadzieję jeszcze zostało trochę wyobraźni. Powstała wizja chusty, która jest nie tylko jakimś tam dodatkiem ale gra główną rolę, jest całością. 
W modzie można wszystko, bo każdy sam sobie wyznacza granicę. Blog dał mi przede wszystkim większą pewność siebie, wyjście na ulicę w samej chuście zamiast bluzki, nie wydaje mi się już nierealnym pomysłem ;)



Chusta  –  Hermès, spodnie – I LOVE H81, naszyjnik - vintage


fotograf: Szymon Pawica/Michał Stańczyk

Monday, 10 December 2012

Zmiany

Dzisiejszy post jest początkiem zmian, jakie będą zachodzić na tym blogu. Zmian ani na lepsze, ani na gorsze, po prostu zmian. Blog się zmienia, pasja pozostaje ta sama :)

Stało się, zdradziłam go, a właściwie je wszystkie: płaszcze, płaszczyki, te dłuższe i krótsze, te grubsze i cieńsze, te dwu- i jednorzędowe..., każdy inny, ale łączyło je jedno - wszystkie były wiązane w talii. Wcześniej płaszcz bez paska lub przynajmniej wcięcia w talii nie był dla mnie płaszczem, dlaczego więc nagle, niespodziewanie wdałam się w ten dziwny, niebezpieczny romans z... płaszczem w męskim stylu? Wiem, że może nie myślę racjonalnie, w końcu: kobieta = damski krój, mężczyzna = męski krój, ale to zauroczenie jest silniejsze. Najgorsze jest jednak to, że wcale nie żałuję mojej zdrady, dobrze mi w nowym związku. Może dojrzałam? Dojrzałam do tego by czuć się kobieco bez falbanek, koronek, błysku i cekinów, by tak po prostu w białej koszuli, czarnych spodniach i prostym płaszczu być sobą.







Płaszcz - Pinko, spodnie - Ralph Lauren, koszula - DKNY, pasek - Coach, buty - Aldo/Zara

fotograf: Szymon Pawica/Michał Stańczyk
miejsce: Budynek Wolf Bracka  



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...